Zadzwonił!!!-słyszę krzyki Przemka i Ani. Czekaliśmy razem na telefon. Lecz gdy moja mama skończyła rozmawiać posmutniała. Dobrze wiedziała ile to dla mnie znaczy. Zawsze mnie wspierała, ale miała jakąś smutną minę. Teraz ona potrzebowała wsparcia. Ania i Przemek poszli. Nie chcieli przeszkadzać. Zostałam sama. Z mamą. Zapadła cisza. Po jej policzku spływała mała łza. Patrząc na jej wewnętrzny ból me oczy przepełniły łzy.
-Nie będziesz grała w tym musicalu...-powiedziała mama, po czym wybiegła do kuchni.
Zostałam w pokoju. Słyszałam jak o podłogę odbijają się coraz większe łzy. Zrozumiałam. To przez pieniądze. Trzeba wykupić mieszkanie w Warszawie. Mam termin do końca tygodnia. Nie zostało dużo dni. Ania i Przemek zaoferowali mi swoją pomoc, choć wiem, że oni też nie są bogaci. Przemek odda mi trochę z praktyk, Ania dostała pracę w barze szybkiej obsługi, a ja będę rozdawała ulotki. Zadzwonię jeszcze do taty. Może mi pomoże. Choć nie odzywałam się do niego już od dawna. On chyba nawet nie chce nas znać.
Więc przez kolejne 3 dni rozdałam 1000 ulotek. To dało 50 złotych. Ania zarobiła przez 3 dni 100złotych a Przemek dał 120 złotych. Lecz 270 złotych to jednak na mieszkanie za mało. Mama nie da mi zbyt wiele. Zobaczymy ile uda mi się uzbierać do niedzieli.
***
Zadzwoniłam do ojca, do pary cioć i wujków. I tak! Znalazłam mieszkanie. Gram w musicalu! Gdy przyszłam do szkoły wszyscy mi gratulowali. Zrobili się milsi byłam bardzo popularna przez ten jeden dzień. Leslie nauczyła mnie, jak się malować, paru chłopców dało mi swoje numery. Tomek się do mnie uśmiechnął. Za to Kamil się ode mnie odwrócił. Wiem, że muszę jakoś przeżyć ten tydzień, a w sobotę wyjazd. Jestem ciekawa jak to będzie. I martwię się o Anię. Czy poradzi sobie sama. I o Olka. Ci blokersi znów go pobili.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jutro może nie dodam notki, bo idę o fryzjera. Ale się postaram. Proszę o KOMENTARZ!
A już w następnej notce:
Przekonacie się jak będzie wyglądało mieszkanie i praca Sary. Co zrobi, żeby wrócić do domu?
Poczekajcie!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz