~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział 1.
Jestem Sarah. A tak właściwie to Sandra. Sarah to moja ksywka. Nawet nie wiem dlaczego. Jestem autorką tego pamiętnika. Nie wiem co byłoby gdyby ktoś go znalazł. Albo jakby ktoś zobaczył mój aparat. I wszystkie zdjęcia i filmy. Nie powinnam była używać go w tych celach. No to ktoś sobie poczyta. O Leslie, o Tomku, o Ance, o wszystkich ze szkoły. Tej bandzie blokersów z osiedla... Tak pisząc wydaje mi się, że jestem mało warta. Nawet mniej od nich...Niektórzy sądzą, że jestem wyjątkowa, jedna na miliony. Ale przecież jestem normalna. Mieszkając w małym miasteczku, wstaję wcześniej, żeby dotrzeć do szkoły. Dojeżdżam autobusem. Razem z Anią. Jedziemy aż do ostatniego przystanku. Dobrze, że nie musimy płacić za bilety. Przemek za niedługo będzie kierowcą. Po czterdziestu minutach jesteśmy w szkole. I tu zaczyna się cała akcja....
W sumie nie wiem dlaczego jeszcze nie przeniosłam się do innej klasy lub szkoły. Może dlatego, że tu się odstresuję. Choć może trudno w to uwierzyć.
Idę do szafki. Chowam tam strój na WF i parę książek. Przyzwyczaiłam się, że są tam poprzyklejane karteczki z wyzwiskami. Jak zwykle szafkę przed nosem zamyka mi Leslie. Kiedyś na prawdę stanie mi się coś lub odpadną drzwi. Zaczyna mi opowiadać co ona nie planuje na przyszłość, choć raczej nic mądrego. Opowiada o kosmetykach i o chłopakach z tak zwanych 'wyższej półki'. Nie słucham jej zbyt często. Może też dlatego, że na przeciwko jest ławką, na której zawsze rano siedzi szkolna drużyna. Potem Leslie wyciąga małe lusterko i ciągnie mnie do toalety. Bo tam jest duże lustro i tam się maluje. Ja w tym czasie zaczynam wierszyk lub piosenkę. Nikt tego nie widzi. I całe szczęście! Dziś jest pechowy dzień i Michalinie nie udaje się makijaż. Siedzieliśmy nawet parę minut po dzwonku. No może pół godziny. Ale nie mogłam iść. Trafiłabym na listę 'popularnych' w ten niezbyt pozytywny sposób.
W końcu skończyła! Lecz i tak biologia przepadła. Ale wolę siedzieć tu i pisać lub nucić coś po nosem niż patrzeć jak chłopcy znęcają się nad biednym chomikiem, lub kroić żabę. Dobra, czas się zbierać. Chowam zeszyt do plecaka, bo wyda się mój mały sekret. Leslie idzie powoli na tych szpilkach a ja z zwykłych trampkach biegnę do klasy. Nie patrząc potknęłam się. Noe wiedziałam co co ani o kogo. Wiedziałam, że noga mnie strasznie bolała. Nagle ktoś powiedział:
- Mogłabyś ze mnie zejść?
Nie wiedziałam kto to. Zeszłam szybko. Okazało się, że był to Tomek. Przepraszałam go chyba z 10 minut, a on uśmiechnął się do mnie. Nie zrozumiałam co mówi, bo znowu wpatrzyłam się w te jego słodkie dołeczki. Dlatego włączyłam dyktafon. To czasami pomaga. Choć według niektórych bawię się w szpiega. Trudno. Przez tą całą akcję spóźniłam się. Na schodach zaczepił mnie Olek. Chyba to jest jedyny chłopak, który lubi mnie na prawdę. Znów dał mi swoje notatki z lekcji. On wie jak to jest przyjaźnić się z Leslie. Kiedyś, zanim jego matka zmarła, był bogaty i prowadzał się z nią. Lecz zapytana o niego 'Leslie odpowiada, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Szkoda, bo widać, że zależy mu na niej.
Wracam do domu. Odrabiam lekcje i zabieram się za śpiewanie nowej piosenki.
-'I don't know maybe it is mistake, but I allways dreaming...'
- Córciu! Wiem, że kochasz śpiewać, ale wyrzuć śmieci. -przerwała mama.
Poszłam je wyrzucić, po czym patrzę, że wiele osobom coś się podobało. Okazało się, że miałam włączoną kamerkę. Wujek jednej z dziewczyn był kamerzystą serialu, który przygotowywał się do musicalu. Miałam dostać w nim rolę. Lecz nie zadzwonił jeszcze on i nic nie wiem.
świetne opowiadanie, takie "inne". naprawdę fajnie się je czyta! czekam na kolejne rozdziały ;) pozdrawiam ! xx
OdpowiedzUsuńa i fajna czcionka :D
OdpowiedzUsuń